ODTWARZACZ ONLINE: słuchaj 1, słuchaj 2, WinAmp

reklama

Sprawa o kota niczym w kultowym filmie „Sami swoi”, jednak to co wydarzyło się we wrześniu ubiegłego roku w rezerwacie archeologicznym w Biskupinie to nie filmowa fikcja.

Wczoraj, 31 marca w Żnińskim Sądzie Rejonowym odbyła się druga rozprawa oskarżonego o zabicie kota z broni myśliwskiej Wojciecha K. Na sali rozpraw zeznania składali współpracownicy Wojciecha K. z muzeum oraz dyrektor Wiesław Zajączkowski.



Podczas pierwszego procesu oskarżony tłumaczył, że chciał ulżyć cierpieniu kota, który został przez niego wcześniej potrącony. Poza tym w mniemaniu Wojciecha K. zwierzę było drapieżne, zagryzało kury i króliki hodowane na terenie rezerwatu. Inne zdanie przedstawił wczoraj archeolog Jarosław Kopiasz, który przez blisko 2 miesiące zajmował się kotem i przyznał, że nie był on agresywny a raczej ufny i oswojony.

Stroną pokrzywdzoną w sprawie jest organizacja Stowarzyszenie Trzyrzecze Ludzie Przeciw Myśliwym. Zdaniem prezesa ruchu Rafała Gaweł kot został zabity z premedytacją, a nie ze względów humanitarnych.
 



Prokurator Grażyna Pawlaczyk dla Wojciecha K. wnioskowała o karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu do 2 lat, 2000 tysięcy nawiązki i zakaz wykonywania zawodu opiekuna zwierząt.

Oskarżycielem posiłkowym jest adwokat Mateusz Łątkowski pełnomocnik Fundacji na Rzecz Prawnej Ochrony  Zwierząt i Kontroli Obywatelskiej „Lex Nova”. Żąda on dodatkowo zakazu posiadania zwierząt przez najbliższe 5 lat, nawiązki na rzecz ochrony zwierząt w kwocie blisko 4,5 tysiąca złotych, prac społecznych w ilości 40 godzin miesięcznie oraz przepadku broni z której zostało zabity kot. Rafał Gaweł zawnioskował do sądu także o dożywotni zakaz pełnienia funkcji myśliwego. Wyrok w sprawie ma zapaść 7 kwietnia.