ODTWARZACZ ONLINE: słuchaj 1, słuchaj 2, WinAmp

reklama

W nocy z niedzieli na sobotę cofniemy wskazówki zegara z godziny 3:00 na 2:00. Tym samym płynnie przejdziemy z czasu letniego na zimowy. To zmiana, którą większość z nas lubi. Bo któż nie cieszy się z dodatkowej godziny. A co można przez nią robić zapytał mieszkańców Żnina Patryk Cyranowski.

Zmianę czasu stosuje się w około 70 krajach na całym świecie. Istnieją badania, które dowodzą, że  przestawianie zegarków  może szkodzić zdrowiu, bo rezygnując z przesuwania wskazówek zyskalibyśmy więcej czasu na korzystną dla zdrowia aktywność fizyczną. Ponadto naukowcy uważają, że rezygnacja ze zmiany czasu i przesunięcie zegarków o godzinę na wiosnę zapewniłyby osobom dorosłym średnio 300 godzin światła słonecznego rocznie.

Po co więc przestawiamy wskazówki? Bo zmiana generuje oszczędności związane ze zużyciem prądu.

Nie zaoszczędza za to pracodawcy. Bo za dodatkową godzinę w pracy należy zapłacić normalnie jak za nadgodziny i za pracę w nocy. Wysokość dodatku musi wynieść 100 procent. Pracodawca musi doliczyć tez bonus w wysokości 20 procent stawki godzinowej, w tym roku wynosi ona 1, 74 zł za każdą godzinę przepracowaną w nocy. Za ponadwymiarowy czas pracy pracownikowi można oddać też czas wolny.

– Nowością jest to, że zmianę czasu łatwiej będą rozliczać przedsiębiorstwa, które wprowadziły długie, 12-miesięczne okresy rozliczeniowe. Te zakłady nie muszą traktować nadpracowanej godziny jako pracy nadliczbowej. Po prostu oddadzą ją zatrudnionym, gdy wiosną powrócimy do czasu letniego – wyjaśnia Maciej Chakowski, ekspert prawa pracy dla Gazety Prwnej.